Let’s travel together.

Pół- człowiek, pół- koza- Żart czy legendarny potwór?

Pewnego gorącego lata, ponad pięć dekad temu, tajemnicze stworzenie poruszyło miasto Fort Worth w południowym Teksasie, terroryzując mieszkańców.

Lipiec 1969 r.

Ludzie mówili, że po lasach na północny zachód od miasta, nad brzegiem jeziora Worth, krąży coś dziwnego. Jedni twierdzili, że wyglądało jak połączenie kozy i człowieka z rogiem pośrodku głowy, drudzy, że miało futro i długie pazury. Byli też tacy, którzy opisywali stwora jako wielkiego, z opasłym, pokrytym łuskami brzuchem i długą szyją. Krążyły doniesienia o rozszarpywaniu owiec na kawałki, zabijaniu i okaleczaniu bydła jak i psów oraz ataku na samochód osobowy, co miało miejsce nocą 10 lipca. Wtedy też na komisariacie policji zjawił się John Reichart z żoną, oraz dwie inne pary. Cała szóstka była tak przerażona, że chociaż ich historia brzmiała nieprawdopodobnie, policjanci potraktowali ją poważnie.

Skok z drzewa

Jezioro Worth było popularnym miejscem spotkań młodych ludzi zarówno za dnia, gdzie można było zażywać wodnych i słonecznych kąpieli, jak i nocą by oddawać się miłosnym uniesieniom czy spożywać piwo i łowić ryby. Zgodnie z relacją świadków, przybyli nad jezioro około 00:00 w nocy. Planowali rozpalić ognisko i zjeść kiełbaski, jednak nawet nie opuścili auta. Ledwo zdążyli zaparkować, a na samochód zeskoczył z drzewa ogromny stwór. Pokryty białym, błyszczącym futrem, miał spojrzeć w przednią szybę, po czym zeskoczył z maski i rzucił się pędem w stronę wody. Za wiarygodnością historii miało przemawiać osiemnastocalowe zadrapanie biegnące wzdłuż boku auta. Chociaż na miejscu zjawiły się cztery patrole policji, potwora nie znaleziono, ale niebawem na komisariat zaczęli nadciągać kolejni obserwatorzy tajemniczej bestii.

Rzut oponą

Policjanci ujawnili także, że podobne zgłoszenia otrzymywali już od miesiąca, jednak do tamtej pory nie traktowali ich poważnie i myśleli, że to żarty. Zaledwie dobę po incydencie ze skokiem potwora na auto, Jack Harris jadący jedyną drogą prowadzącą do jeziora, został zatrzymany przez tajemniczą, włochatą postać, która praktycznie wbiegła mu pod koła. Chwilę później widziało go także czterdziestu wypoczywających nad jeziorem świadków. Biegał po urwisku w górę i w dół, a kiedy przybyli na miejsce funkcjonariusze, próbowali się do niego zbliżyć, rzucił oponą i wydał mrożący krew w żyłach okrzyk.

Zdjęcie

W październiku 1969 r. Mężczyzna imieniem Allen Plaster, zdołał zrobić zdjęcie tajemniczemu stworzeniu i jak dotąd jest ono jedynym udokumentowanym dowodem na jego istnienie. I chociaż potwór z Lake Worth nigdy więcej nie został zauważony, ludzie nie mogli przestać o nim mówić. Legenda zainspirowała napisanie książki, wystawę w muzeum, a nawet musical, nie wspominając, że rozpisywały się o nim wszystkie gazety.

Prawda czy mit?

Sceptycy twierdzili, że owy potwór był żartem ze strony uczniów, ponieważ jego zniknięcie, zbiegło się z otwarciem szkoły, co miałom miejsce po wakacyjnej przerwie.  W 2005 r. Reporter gazety codziennej w Forth Worth, otrzymał anonimowy list, od kogoś kto pisał, że wraz z dwójką kolegów ze szkoły średniej, byli odpowiedzialni, za incydent z potworem. Mieli do tego używać kostiumu włochatej, białej małpy.

Mimo tych doniesień, kryptozoolodzy wierzą, iż potwór z jeziora Worth, istnieje i jest „nieodkrytym, nieskatalogowanym gatunkiem naczelnych, który chodzi na dwóch nogach”.

Autor, Dorota Ortakci.

This slideshow requires JavaScript.

 

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.