Let’s travel together.

Kim lub czym są tajemniczy „Mężczyźni w czerni”? Wytwór wyobraźni, paranoja czy oczywistość?

Pewnego ciepłego, wrześniowego wieczoru 1976 roku, Mężczyzna w czerni złożył wizytę dr Herbertowi Hopkinsowi, szanowanemu lekarzowi psychiatrii i badaczowi UFO. Hopkins badał w tym czasie niezwykły przypadek UFO w pobliskim mieście Norway, w stanie Maine.

Światło

Dwóch robotników, David Stephens i Glenn Gray, napotkało na swojej drodze dziwny latający obiekt. Zbliżając się do obiektu, zostali „uderzeni” oślepiającym, białym światłem, a następnie stracili przytomność. Kiedy mężczyźni doszli do siebie, uświadomili sobie, że znajdują się w odległości około mili od miejsca, którym byli wcześniej,  a czas gdy byli nieprzytomni, można było liczyć w godzinach. David i Glenn nie zapamiętali niczego z tego okresu, a ostatnie to widzieli, to porażające światło.

Hopkins, wyszkolony hipnotyzer, wprowadził mężczyzn w stan hipnozy i podekscytowany wydobywał z nich wspomnienia i szczegółowy opis wydarzeń, których doświadczyli w czasie gdy byli „nieprzytomni”. Czuł, że jest blisko przełomu w zrozumieniu raportów dotyczących uprowadzeń przez UFO.

Wybrane dla Ciebie

Sam w domu

Tego szczególnego wieczoru Hopkins był sam w swoim domu, a jego żona i dzieci nocowały tego dnia poza domem. W pewnym momencie, w domu Hopkinsa zadzwonił telefon. Hopkins odebrał, a w słuchawce odezwał się mężczyzna przedstawiający się jako wiceprezes „Organizacji ds. Badań nad UFO w New Jersey” (New Jersey UFO Research Organization). Nieznajomy zapytał, czy mógłby osobiście porozmawiać z Hopkinsem o sprawie Stephensa i Greya. Hopkins zgodził się i poinformował mężczyznę, jak dotrzeć do jego domu.

Chwilę po tym, jak Hopkins odłożył słuchawkę, podszedł do drzwi, aby włączyć światło na podjeździe, zobaczył dziwnego mężczyznę zbliżającego się do jego domu. Herbert był zaskoczony, faktem pojawienia się gościa tak szybko od chwili zakończenia rozmowy. W dodatku, nie zauważył żadnego zaparkowanego w pobliżu samochodu, który mógłby należeć do nieznajomego.

Dziwny gość

Kiedy mężczyzna dotarł do drzwi, Hopkins był jeszcze bardziej zaskoczony. Nieznajomy miał na sobie czarny garnitur, który był nieskazitelnie gładki… wyglądał, jakby nikt go nigdy nie nosił. Mężczyzna nosił również czarny kapelusz typu homburg. Kiedy zdjął nakrycie głowy, odsłonił kredowobiałą twarz bez jakichkolwiek włosów, nawet brwi. Jego usta natomiast były jaskrawoczerwone, zupełnie jakby mężczyzna użył szminki.

Nieznajomy następnie przemówił do doktora Hopkinsa dziwnym i trudnym do zinterpretowania akcentem, miał za to doskonałą dykcję. Hopkins i jego gość omawiali szczegóły dotyczące incydentu UFO w Norway bez większych emocji, dziwny mężczyzna nie wydawał się być zaskoczony niczym, co Herbert mu właśnie przekazał. Dopiero po wyjściu tajemniczego gościa, Hopkins przypomniał sobie kilka dziwnych aspektów tej wizyty.

Groźba?

Pod koniec wizyty, dyskusja przybrała złowieszczy ton. Nieznajomy wręczył Hopkinsowi  dziwną metalową monetę, której lekarz nie rozpoznał. Gość kazał mu trzymać ją w dłoni i obserwować. Herbert zdumiał się gdy, na jego oczach moneta zdawała się jakby rozmazywać, a następnie całkowicie zniknęła. „Ani ty, ani nikt inny na tej planecie nigdy więcej nie zobaczy tej monety” – powiedział nieznajomy. „To samo możemy zrobić z twoim sercem”.

Gość poinstruował gospodarza, aby ten zaprzestał badań nad incydentem w Norway i zniszczył wszystkie swoje zapiski i dokumenty dotyczące sprawy. Hopkins zauważył wtedy, że tępo mowy mężczyzny zaczyna dziwnie zwalniać. „Kończy się energia” – wyjaśnił nieznajomy. – Muszę już iść… Mężczyzna wytoczył się z domu Herberta, a wyglądał jakby był pijany. Następnie udał się w stronę jasnoniebieskiego światła. Hopkins przypuszczał, że mógł to być jakiś pojazd, ale niestety niczego nie był w stanie dostrzec przez silnie świecące światło. Mężczyzna w czarnym garniturze, po prostu zniknął.

Kim są?

Hopkins był tak zdenerwowany tym przeżyciem, że jego żona i dzieci wróciły do domu, znalazły go siedzącego z pistoletem w dłoni. Daremno szukali śladów opon lub innych śladów po tajemniczym gościu. Hopkins zaprzestał pracy ze Stephensem i Grayem oraz spalił taśmy, które nagrał podczas sesji hipnozy.

Ale kim oni są? W literaturze dotyczącej UFO, pojawiali się tak często, że stali się znani niemal tak dobrze, jak same statki kosmiczne obcych. Ich istnienie uznano za „miejską legendę”, a film Man in Black sprawił, że traktuje się ich jako wymysł twórcy fantastyki.

Ale fenomen groźnych intruzów w czerni wykracza daleko poza Tommy’ego Lee Jones’a, Willa Smitha i gadające mopsy. W rzeczywistości wykracza to nawet poza UFO i sam nasz „czas”, sięgając daleko w przeszłość oraz do najgłębszych zakątków ludzkiego umysłu.

MIB

Herbert Hopkins był jednym z najwybitniejszych osób, których odwiedzili Mężczyźni w czerni. Miał dobre referencje i był szanowanym człowiekiem w swojej dziedzinie. Wydaje się dość nieprawdopodobne, żeby sam wymyślił taką historię, zwłaszcza że musiał wiedzieć, jaki bardzo może to nadszarpnąć jego reputację. Ale Hopkins nie był bynajmniej jedynym badaczem UFO i zjawisk paranormalnych, który spotkał te groźne postacie.

Men in Black(MIB) są w przeważającej mierze utożsamiane ze zjawiskiem UFO. Są postrzegani jako agenci nieznanych sił próbujący uciszyć świadków zjawisk paranormalnych. Chociaż istnieje spora różnica w opisach tych postaci przez naocznych świadków, to wspólną cechą MIB jest to, że nie chcą, aby świadkowie i badacze UFO dzielili się swoimi informacjami.

Agenci

Niektóre bazy MIB są tak normalne, że prawie na pewno są to prawdziwi ludzie pracujący dla znanych firm lub agencji. Inne są tak dziwne, że wydają się pochodzić całkowicie z innej planety lub wymiaru. Większość MIB to po prostu… mężczyźni. W MIB nie ma kobiet, chociaż zdarzają się rzadkie przypadki zatrudniania niewiast. I prawie wszyscy noszą wyłącznie czarne garnitury i kapelusze. Dr Hopkins powiedział, że MIB, którego on spotkał wyglądał „jak przedsiębiorca pogrzebowy”.

Wszyscy ci tajemniczy nieznajomi wydają się być jakby obcy, ale nikt nie jest w stanie określić, z jakiego kraju pochodzą. Wiele z nich ma opaloną lub ciemną skórę i oczy w kształcie migdałów, jak ktoś z Azji Południowo-Wschodniej. Jednak gdyby się im przyjrzeć, nie są to Azjaci. Ich mowa również brzmi obco, ale akcent jest trudny do wychwycenia. Wielu z nich mówi z wielką precyzją, jakby nauczyło się języka angielskiego ze słownika.

Rozładowany

Niemal wszyscy wykazują niezwykłą wiedzę na temat życia osobistego i pochodzenia osób, z którymi się kontaktują. Gość dr Hopkinsa zdecydowanie znajdował się na końcu skali dziwności, jeśli chodzi o jego wygląd, a dziwna powolność jego mowy pod koniec ich spotkania sugeruje, że był jak robot, który po prostu się rozładował.

Wielu ludzi zawodowo badających UFO napotkało te dziwne postacie, wśród nich byli również wojskowi. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych potraktowały ich na tyle poważnie, że pułkownik George P. Freeman przekazał badaczowi zjawisk paranormalnych Johnowi Keelowi następujące informacje:

„Tajemniczy mężczyźni czasami ubrani w mundury sił powietrznych lub mający imponujące referencje od agencji rządowych uciszają świadków pojawienia się UFO. Sprawdziliśmy wiele takich przypadków i mężczyźni ci nie są w żaden sposób związani z Siłami Powietrznymi. Nie byliśmy w stanie dowiedzieć się nic więcej o tych osobach… ”

Szpiedzy

Czy MIB-y są ludzkimi agentami jakiejś gałęzi rządu, specjalnie powołanymi do ukrywania tajnych działań? Wydaje się, że to dobre wytłumaczenie, a w niektórych przypadkach wygląda na to, że MIB są „szpiegami” używanymi przez kogoś do kontrolowania informacji na tematy ściśle tajne. Ale wydaje się też, że to coś o wiele więcej niż tylko „typowa” ludzka działalność szpiegowska.

Cechą wspólną wielu Mężczyzn w czerni jest ich dziwny sposób mówienia i ich rzucająca  sie w oczy nienaturalność, które pewnie nie idą w parze z byciem dobrym tajnym agentem.

Przerażenie

MIB często mówią w sposób przywodzący na myśl postacie z filmów klasy B: „Jesteśmy pewni, że nie chcesz, aby coś złego stało się Twojej rodzinie, doktorze taki a taki”, „Nie warto wtrącać się w te sprawy, uważaj!” Taktyka i wygląd nieznajomych wydają się być niemal komiczne, gdyby nie jedna rzecz… ich ofiary prawie zawsze są przerażone spotkaniem z nimi.

Jeden z przypadków dotyczył dwóch grup MIB wchodzących w interakcje z tą samą ofiarą. Był rok 1967, a ich celem był Robert Richardson z Toledo w stanie Ohio. Richardson był członkiem szanowanej Organizacji Badań Zjawisk Powietrznych (APRO), który sam miał niezwykłe spotkanie z UFO.

Zderzenie

Właściwie uderzył w UFO swoim samochodem! Jadąc późno w nocy na ostrym zakręcie, Richardson natknął się na dziwny obiekt blokujący drogę ale nie był w stanie uniknąć zderzenia z nim. Ale w chwili, gdy w to uderzył, obiekt zniknął bez dźwięku a na samochodzie Roberta nie było śladów zderzenia. Szukając gorączkowo dowodów na istnienie tego obiektu, Richardson znalazł małą bryłę czegoś, co wyglądało jak stopiony metal, którą zatrzymał jako możliwy dowód na potwierdzenie swoich słów. Nie powiedział o tym nikomu poza żoną i kilkoma bliskimi współpracownikami APRO.

Trzy dni później Richardsona odwiedziło dwóch młodych mężczyzn prowadzących czarnego Cadillaca z 1953 roku. Mężczyźni ci, którzy nie wydawali się wcale dziwni, wypytali Richardsona o jego dziwny wypadek. Mężczyźni nie grozili Richardsonowi ale też nie powiedzieli dokładnie, dla kogo pracują. Richardson zapisał numer rejestracyjny Cadillaca, a po sprawdzeniu okazało się, że nie ma samochodu o takiej rejestracji.

This slideshow requires JavaScript.

Ponowne spotkanie

Tydzień później Richardsona odwiedzili zdecydowanie groźniejsi goście, którzy bardziej przypominali klasycznego Men In Black: dwóch mężczyzn ubranych na czarno, o ciemnej karnacji i nieco „obcym” wyglądzie. Jeden z nich mówił precyzyjnym angielskim pozbawionym jakiegokolwiek akcentu, a jego towarzysz miał akcent, którego Richardson nie potrafił zidentyfikować.

Mężczyźni odmówili przedstawienia się i obaj próbowali przekonać Richardsona, że ​​to co zobaczył i czego doświadczył, nie było niczym więcej niż zwykłe halucynacje. Kiedy jednak Richardson trzymał się swojej historii, jeden z nich nagle poprosił go o oddanie kawałka metalu, który zabrał z miejsca wypadku. Zaskoczony Richardson powiedział im, że przekazał go APRO do zbadania. Wtedy jeden z gości powiedział: „Jeśli chcesz, aby twoja żona pozostała tak piękna jak jest teraz, lepiej oddaj ten metal”.

Zwykli ludzie

Richardson był bardzo zdenerwowany tym drugim spotkaniem, ale nie oddał metalu i powiedział innym osobom o swoim doświadczeniu. Pytanie skąd wiedzieli o stopie tego metalu, który mężczyzna znalazł tamtego dnia? Założyli mu podsłuch? A może ktoś się wygadał? Wiedziało o tym tylko kilka osób, którym mężczyzna bezgranicznie ufał.

Wydaje się jasne, że pierwszymi gośćmi Richardsona byli „zwykli” ludzie pracujący dla jakiegoś tajnego rządu lub prywatnej agencji. Jedyną niezwykłą w nich rzeczą była niechęć do ujawnienia, dla kogo pracowali, oraz fakt, że ich samochodu nie można było namierzyć. Mogli to być rządowi śledczy, którzy próbowali uzyskać konkretne informacje, zachowując w tajemnicy dla kogo pracują.

Wytwór wyobraźni

Niektórzy naukowcy wysnuli teorię, że Men In Black to wytwory umysłu osób, które miały styczność z obcymi. W konfrontacji z „wiedzą tajemną” umysł tworzy iluzję postaci, które grożą nie ujawniać tej wiedzy… rodzaj psychicznego mechanizmu obronnego. Może to być również wskazówka, dlaczego wydają się tak dużo wiedzieć o tych, z którymi rozmawiają. Ale dlaczego miałoby być tak wiele podobieństwa do sposobu, w jaki MIB-y wyglądają, mówią i działają, skoro pochodzą z umysłów bardzo różnych ludzi?

Wbrew powszechnemu przekonaniu Men In Black nie są mieszkańcami naszej epoki. Tajemnicze postacie ubrane na czarno były obserwowane przez całe stulecia, działając jako agenci jakiś tajemnych mocy.

Są tu od zawsze

John Keel, który spotkał Men In Black podczas badania sprawy Mothmana, uważa, że ​​UFO, Men In Black, duchy i wszelkiego rodzaju zjawiska paranormalne są połączone z jakąś siłą pozawymiarową. Innymi słowy, Mężczyźni w czerni nie pochodzą z kosmosu… zawsze byli tu, na Ziemi, razem z ludzkością, ale nie byli jej częścią, pracując nad swoimi tajemniczymi projektami i usiłując trzymać nas w ciemności niewiedzy.

Amerykański badacz zjawisk paranormalnych Tony Kimery powiedział w 1970 roku:

„Tajemniczy MIB i cała kolekcja ich zbirów, popleczników i dobrze wyszkolonych oficerów wywiadu stanowią dużą część złożonego zjawiska UFO, które z kolei jest częścią innego dużego i złożonego zjawiska. Wiadomo, że obecnie realizowane są przez nich projekty mające na celu całkowitą kontrolę… instytucji politycznych, religijnych i naukowych. Oni – MIB – mają bardzo długą przeszłość i historię, która sięga stuleci… ”

Uważaj!

Paranoja? Być może. W rzeczywistości paranoja może być największą siłą Mężczyzn w Czerni. Taki wielki spisek brzmi niewiarygodnie… i może tak jest. Może też jest to najlepsza przykrywka dla PRAWDZIWEGO spisku.

Bez względu na to, kim są Men In Black, skąd pochodzą i czego chcą, są tutaj. Więc jeśli kiedykolwiek zobaczysz dziwne światła na nocnym niebie, nie zdziw się, gdy kilka nocy później usłyszysz natarczywe pukanie do drzwi…

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.