Let’s travel together.

Egzorcyzmy Ronalda Hunkelera: Prawdziwa historia, która zainspirowała autora „Egzorcysty”.

Pod koniec lat czterdziestych XX wieku w Stanach Zjednoczonych kilku księży przeprowadziło serię egzorcyzmów na chłopcu znanym pod pseudonimem „Roland Doe” lub „Robbie Mannheim”. Sprawa Rolanda Doe stała się inspiracją do powstania książki Egzorcysta i filmu o tym samym tytule.

Roland

W chwili opisywanych tutaj wydarzeń Roland Doe czyli Ronald Edwin Hunkeler miał czternaście lat. Chłopiec urodził się 1 czerwca  1935 roku, w niemieckiej luterańskiej rodzinie. W latach czterdziestych rodzina mieszkała w Cottage City w stanie Maryland, niedaleko granicy stanu Waszyngton. Ronald był jedynakiem i większość czasu spędzał na zabawie ze swoją ciotką Harriet (w innych źródłach nazywana Tillie). Harriet była spirytystką i to ona zaznajomiła chłopca z tablicą Ouija.

Śmierć cioci

W styczniu 1949 roku, ukochana ciocia Ronalda zmarła na stwardnienie rozsiane w wieku 54 lat. Krótko po śmierci Harriet, Ronald zaczął doświadczać dziwnych rzeczy. Słyszał odgłosy drapania dochodzące z podłóg i ścian swojego pokoju. Z rur i ścian, w niewytłumaczalny sposób kapała woda, a jego materac zaczął się samoistnie przesuwać i podnosić. Na ciele chłopca pojawiało się również wiele zadrapań i ran niewiadomego pochodzenia, a niektóre z nich tworzyły konkretne wyrazy lub symbole.

Pierwszy egzorcyzm

Zaniepokojona rodzina Ronalda zwróciła się o pomoc do lekarzy psychiatrów i innych specjalistów. Hunkelerowie skonsultowali się nawet z miejscowym luterańskim pastorem Lutherem Milesem Schulze, ale ten też nie był w stanie im pomóc. Zaproponował jednak rodzinie, aby zwrócili się o pomoc do jezuitów.

Edward Albert Hughes był pierwszym księdzem, który podjął próbę egzorcyzmów na Ronaldzie Edwinie Hunkelerze. Ojciec Hughes poprosił przełożonych o pozwolenie na przeprowadzenie egzorcyzmów na chłopcu pod koniec lutego 1949 roku. Egzorcyzmy odbyły się w Georgetown University Hospital w stanie Waszyngton. Egzorcyzm się skończył w chwili gdy chłopiec, który był przywiązany do łóżka, wyswobodził ręce, wyrwał jedną ze sprężyn materaca i skaleczył nią rękę księdza. Ronald przebywał w szpitalu od 28 lutego do 3 marca 1949 roku.

Louis

Podczas pobytu w szpitalu na ciele chłopca pojawiło się wydrapane na skórze słowo LOUIS. Gdy matka zapytała chłopca czy chodzi o St. Louis, na jego ciele pojawił się kolejny napis: TAK.

Matka Ronalda zrozumiała wtedy, że ​​musi udać się do St. Louis, gdzie Hunkelerowie mieli krewnych i tam szukać sposobu na uratowanie syna. Tam poznali ojca Waltera H. Hallorana, księdza Raymonda J. Bishopa i księdza Williama Bowderna, którzy za zgodą przełożonych zdecydowali się egzorcyzmować nastolatka.

Nocne ataki

Do pierwszego kontaktu duchownych z Ronaldem doszło na początku marca 1949 roku, gdzie byli świadkami opisywanych już wcześniej zjawisk. Łóżko chłopca się trzęsło, przedmioty znajdujące w jego pobliżu lewitowały, a on sam wydobywał z siebie nienaturalne dźwięki i przejawiał niechęć do wszystkiego, co święte.

W tym wszystkim, Bowdern i Halloran zauważyli pewien wzór w zachowaniu Ronalda. Za dnia chłopak był spokojny i zachowywał się normalnie. Ale w nocy, po tym jak położył się do łóżka, wszystkie te niepokojące zjawiska przybierały na sile.

Kolejne egzorcyzmy

16 marca 1949 roku, odbyły się kolejne egzorcyzmy, w których uczestniczyło wielu księży, w tym: Bowdern jako główny egzorcysta, Walter Halloran jako asystent egzorcysty, ojciec Lawrence Kenny oraz ojciec Charles O’Hara z Marquette University.
Podczas egzorcyzmów Hunkeler był gwałtowny, agresywny, pluł na kapłanów, wył i warczał. Łóżko na którym leżał się trzęsło, a na piersi chłopca pojawiały się rany tworzące takie słowa jak „szatan” i „diabeł”.

Samobójstwo

Kapłani zadecydowali aby przetransportować chłopca na plebanię kościoła św. Franciszka Ksawerego, ponieważ przeprowadzanie obrzędów w domu zdawało się być zbyt niebezpieczne. Ostatecznie jednak, Ronald został przeniesiony do szpitala Alexian Brothers w St. Louis na oddziale psychiatrycznym, gdzie kontynuowano egzorcyzmy.

Na początku kwietnia 1949 roku, stan chłopca zdawał się poprawiać, w związku z czym pozwolono mu wyjść na spacer do pobliskiego kościoła. W drodze do świątyni Ronald próbował popełnić samobójstwo rzucając się do rzeki, ale dzięki szybkiej reakcji księdza Hallorana uchodzi z życiem. Po tym wydarzeniu nastolatek został unieruchomiony przy pomocy pasów na swoim szpitalnym łóżku.

„On odszedł”

18 kwietnia 1949 roku odbyły się ostateczne egzorcyzmy chłopaka, które zakończyły się sukcesem. Tamtego dnia Ronald wykrzykiwał do kapłanów, że Szatan nigdy go nie opuści, oddał na siebie mocz i złamał nos księdzu Halloranowi.

O godzinie 22.45 tego wieczoru, kapłani położyli na chłopcu święte relikwie, krucyfiksy i różańce, po czym wezwali św. Michała aby wypędził Szatana z ciała Ronalda. Krzyczeli na Szatana, mówiąc, że Święty Michał będzie z nim walczył o duszę Ronalda. Siedem minut później Ronald się uspokoił i powiedział: „On odszedł”. Chłopiec opowiedział później, że miał wtedy wizję, podczas której św. Michał pokonał Szatana na wielkim polu bitwy.

Egzorcysta

Po tym wszystkim, życie Ronalda wróciło do normy i już nigdy nie wykazywał, ani nie odczuwał oznak opętania. Kilku księży, w tym Raymond J. Bishop prowadzili notatki dotyczące tamtych zdarzeń.

Zapiski księży i relacje świadków stały się inspiracją dla Williama Petera Blatty’ego podczas pisania opowieści Egzorcysta z 1971 roku, a następnie filmu o tym samym tytule.

This slideshow requires JavaScript.

Autor, KaMa.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.